„Dobrze jest kochać dziedzinę, od której można
intelektualnie wymagać”
Krzysztof
Sarniak, Małgorzata Deszcz: Niewątpliwie w dzisiejszym świecie dominuje
fantastyka Hollywood. Jak Pan odbiera bardzo popularne produkcje, takie jak
"Władca Pierścieni" czy "Harry Potter"?
Maciej
Parowski: Wychowałem się na innego rodzaju fantastyce. Jeśli
chodzi o mnie, w zasadzie nigdy nie rozkochałem się w tego typu filmach. Żeby
je zrozumieć musiałem wyjść z roli fantasty naukowego. Podobały mi się nieco
inne filmy. "Kobieta Sokół" czy "Straż Nocna" to była
fantastyka, która towarzyszyła mi kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z tą
tematyką. Jeśli chodzi o "Pottera", to podobała mi się pierwsza
część. Kolejne były coraz mniej realistyczne i uznałem, że nie są dla mnie.
Doceniam natomiast "Gwiezdne Wojny", które są niejako wstępem do
obecnej fantastyki. Problem polega na tym, że tak jak wspomniałem nigdy nie
rozkochałem się w tym gatunku. Cenię filmy, które wnoszą elementy
nadprzyrodzone, jednocześnie opowiadając pewną historię, takie w których chodzi
o głębszy sens. Dobrze jest kochać dziedzinę, od której można intelektualnie
wymagać - taka była fantastyka mojej młodości.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Fantastyka jest stosunkowo młoda. Czy można powiedzieć, że
mimo to tworzy już własną subkulturę? Taki punkt widzenia zaprezentowano w
filmie "Larp" w reżyserii Kordiana Kądziela prezentowanym na
festiwalu filmowym Offeliada.
M.
Parowski: Zdradzę tajemnicę głosowania. Typowałem właśnie ten
film. Nie bada on fantasy samego w sobie, bada natomiast wpływ jaki fantasy
wywiera na nas. Mówi o tym czego substytutem może być fantasy. W tym filmie
urzekła mnie bardzo prosta rzecz. Tutaj świat realny ukazany jest jako bardziej
śmieszny od świata głównego bohatera. W jego świecie bowiem każdy poddaje się
regułom pewnej gry. Bez względu na to kim jest w świecie rzeczywistym.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Urzekła mnie scena powrotu bohatera po bójce do domu. Co
Pan o niej myśli?
M.
Parowski: Niezmiernie cieszy jedna rzecz. Ten sam ojciec, który
akceptuje liczne bójki syna boksera, nie potrafi zaakceptować bójki jako gry o
prawdę, jako obronę wartości. Kto zatem jest bardziej śmieszny, ten który bije
się dla zabawy czy ten, który walczy o zasady? Jest to opowieść o człowieku,
który marzy i jednocześnie jest z tych marzeń wytrącony i właśnie dlatego musi
o nie nieustannie walczyć.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Czy zatem uważa Pan, że fantastyka ma wpływ na naszą
wyobraźnię i rzeczywistość?
M.
Parowski: To wzajemnie oddziaływanie. Jest to podobne do tego jak
jeden autor motywuje innego do stworzenia czegoś nowego, po czym sam inspiruje
się tym co powstało z inspiracji jego własną twórczością. Jeśli chodzi o
fantastów, to system wzajemnej inspiracji bardzo dobrze u nich funkcjonuje.
Fantastyka także wspiera rzeczywistość. Jest taki trudny czas, gdy
rzeczywistości nie da się opowiedzieć inaczej jak tylko przez fantastykę.
Badając teksty literacki widać to już w Piśmie Świętym, kiedy Jezus mówił do
uczniów w przypowieściach. Były to wymyślone historie, które były wyjaśnieniem
dla tego, co zdarza się realnie. To jest zakorzenione głęboko w naszej
kulturze.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Dużo mówi się o tym, że fantastyka wpłynęła na
technologizację kina. Potrzeba zjawiskowych efektów specjalnych, co za tym
idzie rozwój technologii, nowych technik.
M.
Parowski: Tak to zdecydowanie prawda, jednakże cenne są zwłaszcza
te przykłady z kina fantastycznego, które tego nie potrzebują. Są filmy, o
których nie myślimy o wykorzystaniu techniki, ponieważ nie to z tych filmów
zapamiętujemy. Ewidentnie technologia rozpędziła kino. Co więcej później sama w
sobie stała się tematem dla kina.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Czy nie jest czasem tak, że efekty specjalnie przytłaczają
coraz częściej film, tym samym zatracają jego właściwy sens i przekaz?
M.
Parowski: Tak, pewien krytyk w oparciu o powstające katalogizację
stworów, wskazał jak to wszystko jest standardowe, jak tym samym staje się
przytłaczające. Są przykłady, gdzie technologia nie zaszkodziła, wręcz pomogła.
Czasem jednak producenci nie mają do dyspozycji większej puli pieniężnej, przez
co nie poświęcono niebotycznych kwot na efekty specjalne. Czasem prostota jest
kluczem do największego sukcesu i to jest chyba najważniejsze w tej kwestii.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Czy może Pan zdradzić, które filmy spodobały się Panu
najbardziej?
M.
Parowski: Myślę, że w przypadku tego pytania muszę dokonać pewnej
syntezy. Strasznie podobał mi się film "Przez ciemne zwierciadło".
Jest to film z trikami technologicznymi, które ewidentnie służą opowieści.
Osobiście delektowałem się tą opowieścią, będąc zdziwionym jak ta technika
opowieści służy. Bardzo podobał mi się też "Allien". Jednak pod względem
opowieści o ludzkich emocjach. Te emocje zostały doskonale ukazane. To chyba
jest sukces tego właśnie filmu.
K.
Sarniak, M. Deszcz: Dziękujemy serdecznie za udzielenie wywiadu i pamiątkowe
zdjęcia.
M.
Parowski: Ja również Wam dziękuję.
Wywiad
przeprowadzili Małgorzata Deszcz i Krzysztof Sarniak.
(CHECKOUT,
Gniezno, 08.11.2014)
Serdecznie
dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu dyrektorowi festiwalu Offeliada
Panu Piotrowi Wiśniewskiemu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz