15 listopada 2014

FANTASTYKA-FILM-TECHNOLOGIZACJA - rozmowa z Maciejem Parowskim


 „Dobrze jest kochać dziedzinę, od której można intelektualnie wymagać”


Krzysztof Sarniak, Małgorzata Deszcz: Niewątpliwie w dzisiejszym świecie dominuje fantastyka Hollywood. Jak Pan odbiera bardzo popularne produkcje, takie jak "Władca Pierścieni" czy "Harry Potter"?
Maciej Parowski: Wychowałem się na innego rodzaju fantastyce. Jeśli chodzi o mnie, w zasadzie nigdy nie rozkochałem się w tego typu filmach. Żeby je zrozumieć musiałem wyjść z roli fantasty naukowego. Podobały mi się nieco inne filmy. "Kobieta Sokół" czy "Straż Nocna" to była fantastyka, która towarzyszyła mi kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z tą tematyką. Jeśli chodzi o "Pottera", to podobała mi się pierwsza część. Kolejne były coraz mniej realistyczne i uznałem, że nie są dla mnie. Doceniam natomiast "Gwiezdne Wojny", które są niejako wstępem do obecnej fantastyki. Problem polega na tym, że tak jak wspomniałem nigdy nie rozkochałem się w tym gatunku. Cenię filmy, które wnoszą elementy nadprzyrodzone, jednocześnie opowiadając pewną historię, takie w których chodzi o głębszy sens. Dobrze jest kochać dziedzinę, od której można intelektualnie wymagać - taka była fantastyka mojej młodości.
K. Sarniak, M. Deszcz: Fantastyka jest stosunkowo młoda. Czy można powiedzieć, że mimo to tworzy już własną subkulturę? Taki punkt widzenia zaprezentowano w filmie "Larp" w reżyserii Kordiana Kądziela prezentowanym na festiwalu filmowym Offeliada.
M. Parowski: Zdradzę tajemnicę głosowania. Typowałem właśnie ten film. Nie bada on fantasy samego w sobie, bada natomiast wpływ jaki fantasy wywiera na nas. Mówi o tym czego substytutem może być fantasy. W tym filmie urzekła mnie bardzo prosta rzecz. Tutaj świat realny ukazany jest jako bardziej śmieszny od świata głównego bohatera. W jego świecie bowiem każdy poddaje się regułom pewnej gry. Bez względu na to kim jest w świecie rzeczywistym.
K. Sarniak, M. Deszcz: Urzekła mnie scena powrotu bohatera po bójce do domu. Co Pan o niej myśli?
M. Parowski: Niezmiernie cieszy jedna rzecz. Ten sam ojciec, który akceptuje liczne bójki syna boksera, nie potrafi zaakceptować bójki jako gry o prawdę, jako obronę wartości. Kto zatem jest bardziej śmieszny, ten który bije się dla zabawy czy ten, który walczy o zasady? Jest to opowieść o człowieku, który marzy i jednocześnie jest z tych marzeń wytrącony i właśnie dlatego musi o nie nieustannie walczyć.
K. Sarniak, M. Deszcz: Czy zatem uważa Pan, że fantastyka ma wpływ na naszą wyobraźnię i rzeczywistość?
M. Parowski: To wzajemnie oddziaływanie. Jest to podobne do tego jak jeden autor motywuje innego do stworzenia czegoś nowego, po czym sam inspiruje się tym co powstało z inspiracji jego własną twórczością. Jeśli chodzi o fantastów, to system wzajemnej inspiracji bardzo dobrze u nich funkcjonuje. Fantastyka także wspiera rzeczywistość. Jest taki trudny czas, gdy rzeczywistości nie da się opowiedzieć inaczej jak tylko przez fantastykę. Badając teksty literacki widać to już w Piśmie Świętym, kiedy Jezus mówił do uczniów w przypowieściach. Były to wymyślone historie, które były wyjaśnieniem dla tego, co zdarza się realnie. To jest zakorzenione głęboko w naszej kulturze.
K. Sarniak, M. Deszcz: Dużo mówi się o tym, że fantastyka wpłynęła na technologizację kina. Potrzeba zjawiskowych efektów specjalnych, co za tym idzie rozwój technologii, nowych technik.
M. Parowski: Tak to zdecydowanie prawda, jednakże cenne są zwłaszcza te przykłady z kina fantastycznego, które tego nie potrzebują. Są filmy, o których nie myślimy o wykorzystaniu techniki, ponieważ nie to z tych filmów zapamiętujemy. Ewidentnie technologia rozpędziła kino. Co więcej później sama w sobie stała się tematem dla kina.
K. Sarniak, M. Deszcz: Czy nie jest czasem tak, że efekty specjalnie przytłaczają coraz częściej film, tym samym zatracają jego właściwy sens i przekaz?
M. Parowski: Tak, pewien krytyk w oparciu o powstające katalogizację stworów, wskazał jak to wszystko jest standardowe, jak tym samym staje się przytłaczające. Są przykłady, gdzie technologia nie zaszkodziła, wręcz pomogła. Czasem jednak producenci nie mają do dyspozycji większej puli pieniężnej, przez co nie poświęcono niebotycznych kwot na efekty specjalne. Czasem prostota jest kluczem do największego sukcesu i to jest chyba najważniejsze w tej kwestii.
K. Sarniak, M. Deszcz: Czy może Pan zdradzić, które filmy spodobały się Panu najbardziej?
M. Parowski: Myślę, że w przypadku tego pytania muszę dokonać pewnej syntezy. Strasznie podobał mi się film "Przez ciemne zwierciadło". Jest to film z trikami technologicznymi, które ewidentnie służą opowieści. Osobiście delektowałem się tą opowieścią, będąc zdziwionym jak ta technika opowieści służy. Bardzo podobał mi się też "Allien". Jednak pod względem opowieści o ludzkich emocjach. Te emocje zostały doskonale ukazane. To chyba jest sukces tego właśnie filmu.
K. Sarniak, M. Deszcz: Dziękujemy serdecznie za udzielenie wywiadu i pamiątkowe zdjęcia.
M. Parowski: Ja również Wam dziękuję.



Wywiad przeprowadzili Małgorzata Deszcz i Krzysztof Sarniak.
(CHECKOUT, Gniezno, 08.11.2014)


Serdecznie dziękujemy za możliwość przeprowadzenia wywiadu dyrektorowi festiwalu Offeliada Panu Piotrowi Wiśniewskiemu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz